banerNW.jpg
Menu
RSS

Wrześnianie już 16. raz zmierzyli się z dyktandem! Wyróżniony

fot. Wrzesiński Ośrodek Kultury fot. Wrzesiński Ośrodek Kultury

Ponad 200 śmiałków wzięło udział w piątkowym 16. Wrzesińskim Dyktandzie. Gramatyczne potyczki rozegrano w sali Wrzesińskiego Ośrodka Kultury. W tym roku tekst pt. "Medytacje pani Wioletty" przygotował sam profesor Andrzej Markowski. Jury oceniało prace w ramach trzech kategorii: Otwarta (najlepszy Tomasz Malarz), Wrześnianin: Anna Gołębiowska-Kmieciak oraz Uczniowie: Aleksandra Andrzejewska. Tradycyjnie do wspólnej zabawy zaprosiło Stowarzyszenie Twórczości Teatralnej Akt. Wydarzenie uświetnił pisarz Michał Rusinek. Poniżej cały tekst dyktanda.

gif 09.2018wrz1.gif

Pełny tekst dyktanda 2018 !

Medytacje pani Wioletty

Czyżby niezadługo skończyła się era słowa drukowanego, a zaczęła nowa epoka, post-Gutenbergowska? Takie wątpliwości nie dręczyły bynajmniej pani Wioletty, dyrektora, a raczej, po genderowsku mówiąc, dyrektorki Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy we Wrześni. Siedziała w swoim minigabinecie i z niesmakiem czytała pełny postprawd wywód jakiegoś pseudoznawcy, wydrukowany, a jakże, w miejscowym tabloidzie. Kolejnyż to faktoid czy efekt żenującej niewiedzy? - westchnęła z cicha pani Wiola. Kiedy niekiedy nachodziła ją chętka, by nie łagodnie, lecz ostro odpowiedzieć na takie nieodpowiedzialne enuncjacje, nie z rzadka pojawiające się tu i ówdzie. Boć przecież pozycje drukowane, czy to książki, czy albumy, czy wreszcie prasa, są naprawdę wciąż pożądane jako porządne, rzetelne źródła wiedzy i informacji. A takoż nierzadko jako zdrój megarozkoszy intelektualnej lub estetycznej.

Chętnie są czytane maksipowieści i miniopowiadania, pożerane wzrokiem superalbumy przyrodnicze i atlasy geograficzne. Częstokroć przerzucane są zszarzałe lub pożółkłe stronice starych pism codziennych i periodyków społeczno-politycznych. I to nie tylko tych z okresu PRL-u, takich jak „Dookoła Świata”, „Mówią Wieki” czy „Kobieta i Życie”, lecz także dawniejszych, z dwudziestolecia międzywojennego, jak chociażby „Wiadomości Literackie” czy „Kurier Literacko-Naukowy”. Ba, znajdują nawet amatorów lektury żurnale jeszcze starsze, z okresu fin de siècle’u: „Bluszcz” i „Tygodnik Ilustrowany”.

Pozycji z literatury fantastycznonaukowej i fantasy nie sposób uzyskać od razu, trzeba je zamawiać co dzień na dzień następny. Ba, nawet wydawałoby się mało chodliwe książki popularnonaukowe, także te ze sfery nauk matematyczno-przyrodniczych, mają niekiedy karty w nie najlepszym stanie od zbyt częstego wertowania. A cóż dopiero mówić o poradnikach i quasi-poradnikach wszelkiego typu! Te mają zagorzałych czytelników, spośród których największą część stanowią domorosłe majster-klepki i niewyżyci kulinarnie brzuchaci niby-kucharze.

Pani Wioletta nie miała żadnych wątpliwości. To pewien przebrzydły konkurent wysmażył ten antybiblioteczny paszkwil. Ale niedoczekanie jego! Słowo drukowane ostoi się i trwać będzie bez końca! I uspokojona tą konstatacją nieśpiesznie wyszła zza biurka, a następnie pomału opuściła gabinet, z zadowoleniem mrucząc jakąś nie wolną, lecz skoczną melodyjkę.

Dawid Spychalski

fot. Wrzesiński Ośrodek Kultury

do góry

Galeria